Podejrzane sceny, czyli Maroko po japońsku

Do dziś nie mogę zapomnieć mojego tłumionego śmiechu z faceta, który robił zdjęcie odległych o kilkaset metrów budynków paryskiej dzielnicy La Defense przez szybę jadącego autobusu. Nie byłoby w tym jeszcze nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że zapadał już zmrok, więc użył lampy błyskowej.

Było to bardzo dawno temu, facet miał analogowego Nikon F401, w związku z tym nie mógł od razu zobaczyć, jak wielką gafę popełnił. Mnie natomiast, fotografowanie przez szybę jadącego samochodu, kojarzyło się już zawsze z tamtym zdarzeniem jako czymś, czego porządny fotograf nie robi.

Jednak gdy jeździłem kiedyś sporo po Tunezji, fotografując na zlecenie jednego z biur podróży, z nudów zacząłem fotografować przez szybę i traktować to jako swego rodzaju grę. Miałem założony standard 50/1,4 i z aparatem jak najbliżej bocznej szyby samochodu, oglądałem mijane miejsca. Gdy widziałem coś ciekawego, musiałem błyskawicznie zdecydować się na kadr i zrobić zdjęcie. Im dłużej jechaliśmy tym bardziej wciągał mnie taki sposób fotografowania, a zdjęcia które udawało mi się zrobić były coraz ciekawsze. I już przestałem się przejmować, że zachowuję się jak Japończyk na wycieczce.

Niedawno byłem w Maroku i znowu bardzo dużo czasu spędzałem w trasie. Wróciłem więc do mojej gry w znajdywanie ciekawych kadrów. Materiał, który przywiozłem z Maroka, to ponad 1800 zdjęć i ciągle jeszcze jestem na etapie selekcji, sortowania i obróbki. Chciałem jednak już coś pokazać i wybór padł na te podejrzane przez szybę sceny z ludźmi i zwierzętami.

Będę pewnie jeszcze kilka razy pisał o Maroku, bo to kraj, który zrobił na mnie doskonałe wrażenie. Zupełnie inaczej wyglądają wielkie miasta jak Marakesz, inaczej miejscowości typowo turystyczne jak Agadir, a zupełnie czym innym są ogromne, prawie bezludne przestrzenie na południu. Gdybym miał opisać jak wygląda Maroko w jednym zdaniu, to powiedziałbym, że jest to: Cudownie monochromatyczna, różnorodna monotonia.

Wszechobecny kolor ziemi i błękit nieba. Czasem trochę zieleni. To wszystko. Bardzo dobre w większości drogi, podobne do siebie wioski i góry, które ciągle zaskakiwały mnie swoimi kształtami i fakturami. No i ludzie, których dzisiaj chcę pokazać. Marokańczycy bardzo niechętnie się fotografują i często widząc wymierzony w siebie aparat, odwracają się albo zasłaniają ręką. Wtedy nawet nie próbowałem tego robić. Inni z obojętnością patrzyli jak przejeżdżamy, zobojętnieni na widok aparatu.

Siedzieli przed swoimi domami lub sami, czasem w kilka osób. Pili doskonałą marokańską herbatę, albo po prostu obserwowali przejeżdżające raz na pół godziny samochody.

Zobacz również: Fotoblogia.pl - największy blog o fotografii w Polsce

Czasem gdy już długo jechaliśmy przez wyludnioną okolicę, nagle pojawiała się samotna postać. Nie wiadomo skąd i dokąd szła.

Przy okazji tego wyjazdu postanowiłem znaleźć odpowiedź na bardzo nurtujące mnie pytanie: czy można jechać w ciekawe miejsce i zamiast targać ze sobą wielki, ciężko plecak z lustrzanką, zabrać mały dobry kompakt? A wszystko z założeniem, że musi on oferować taką jakość, aby bez problemu można było zdjęcia potem wykorzystać komercyjnie. Innymi słowy, czy mogę zaryzykować wyjazd w miejsce gdzie może już nigdy nie wrócę, z aparatem, który będzie mały, wygodny, ale jednocześnie zdjęcia nim zrobione pozwolą na ich ewentualne wykorzystanie w reklamie czy prasie. Nie raz bowiem już zdarzało mi się robić na wyjazdach zdjęcia, które potem sprzedawałem do kalendarzy czy reklam.

Canon 5Ds — aparat, w którym wszystko jest „bardziej" [cz.1]

Na początek podsumujmy kilka spraw. Po pierwsze lubię Canona, nie lubię Nikona, test więc będzie oczywiście nieobiektywny. To chyba oczywista…

Zabrałem więc mojego Canona 5Ds, pożyczyłem na testy kompakt robiący RAWy, czyli Canon G7 X i postanowiłem, że sprawdzę to w praktyce. Wiem, że to może brzmieć dziwnie: 5Ds kontra G7 X, ale dlaczego nie? Podsumowanie jeszcze przede mną, bowiem teraz obrabiam pliki z obu aparatów. Na razie możecie przyjrzeć się zdjęciom i poszukać różnic. Część z nich zrobiona jest jednym, a część drugim aparatem. Sami zdecydujcie czy widzicie różnice :)

Oczywiście wszystko robione było w RAWach i wywołane jest w Capture 1.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Inspiracje:

Danny Clinch i jego portrety laureatów Grammy zza kulis Zobacz najciekawsze z dotychczas zgłoszonych zdjęć w konkursie Sony World Photography Awards 2016 Świeże spojrzenie na afrykańską sawannę Oto przykład, że czasem warto porzucić Photoshopa, aby odkryć niecodzienne piękno prawdziwej fotografii Zobacz swoje odbicie w lustrze - projekt fotograficzny Tymon Markowski: „Nasza fotografia zmienia się razem z nami” Nastrojowe zdjęcia Eleny del Palacio z pogranicza sennych marzeń Nano piękno na zdjęciach z mikroskopu David Chancellor obnaża prawdę o turystyce myśliwskiej Katarzyna Załużna mówi o fotografii: "Kwintesencją jest, aby umieścić w nich swoje serce” Na zdjęciach z lat 70 widać, jak bardzo David Bowie odczuwał skutki uzależnienia od kokainy DrakSpirit pokazuje swój świat w mrocznych, geometrycznych fotografiach

Popularne w tym tygodniu:

Po 50 latach małżeństwa postanowili odświeżyć zdjęcia z wyjątkowego dnia. Wyszło pięknie! Wystrzałowy dziadek podbija internet. Wszystko dzięki odtwarzaniu zdjęć celebrytów Tak brzmi wulkan. Przepiękny film z Islandii w 4K Perseverance robi zdjęcie z Ingenuity. Najlepsze selfie z Marsa, jakie powstało Zdjęcia skaczących wiewiórek oznaczają jedno. Wiosna zadomowiła się na dobre! Bajkał, czyli raj dla łowców selfie. Podczas pandemii przeżywa prawdziwe oblężenie Kosmiczny welon w nowym wydaniu. NASA przyjrzało się ponownie świetnemu zdjęciu Chcesz nauczyć się fotografii? Graj w gry wideo! Przepiękne nagranie Księżyca pokazuje jego detale. Zarejestrowano je wyjątkowym obiektywem Poruszający materiał o dziecięcych rybakach znad Wolty. Pokazuje trud ich pracy Niesamowite osobowości Nowego Jorku. Fotograf spotkał ich w metrze Konkurs na najzabawniejsze zdjęcie zwierzaka wraca! Można składać zgłoszenia